Joanna Leszczyńska

PORTFOLIO - Joanna Leszczyńska

  „Najpierw u zwierząt i dzieci, a potem również u dorosłych zaobserwowałem niezwykle silną potrzebę regularności – potrzebę, która każe im tej regularności poszukiwać“. K.R. Popper, Wiedza obiektywna.
 
Powyższy cytat pochodzi z książki E.H. Gombricha „Zmysł porządku“ która wpadła w moje ręce wiele lat temu. Autor przeprowadza w niej analizę przedstawień obrazowych, którą opiera na teorii percepcji. Odrzuca ona postrzeganie jako proces bierny na rzecz aktywnego eksplorowania otoczenia, który służy naszemu przetrwaniu. Dowodzi także, że w kontaktach z chaotycznym światem zewnętrznym mamy większe skłonności do postrzegania regularności niż kształtów przypadkowych: „Porządek jest nam potrzebny po to, abyśmy mogli odkryć odchylenia”. Świat tworzony przez człowieka, jest z reguły światem prostych form geometrycznych. Nie jesteśmy jednak w dążeniu do tego porządku osamotnieni. Natura dostarcza wielu dowodów regularności – od gwiazd poruszających się po swoich trajektoriach aż po skomplikowane formy kwiatów, muszli czy kryształów. Istnieje silne pokrewieństwo pomiędzy porządkami umysłu i natury. Uzmysłowienie sobie tej prostej zasady pozwala zrozumieć potrzebę istnienia geometrii i porządku także w sztuce. Wspomniana regularność doskonale widoczna jest również w moich grafikach.  Interesują mnie zagadnienia związane z kompozycją, przestrzenią, rytmem, znakiem, kolorem. Nawet jeśli prace są monochromatyczne i teoretycznie tego koloru pozbawione to przecież nie bez znaczenia jest ich temperatura czy natężenie.
Bodźcem do powstania prac może być każdy obraz, który wzbudzi we mnie jakieś emocje. Może to być zarówno wystawa w galerii czy muzeum jak i magazyny wypełnione złomowiskiem. To co czytam, oglądam, analizuje, mój sposób patrzenia na świat, postawa wobec otaczającej mnie rzeczywistości, wartości estetyczne, to wszystko ma wpływ na ostateczny kształt obrazu, który w danej chwili powstaje, jest jego źródłem. Idąc dalej tym tropem, to co przybrało fizyczną formę myśli, uczuć, wrażeń może stać się ich metaforą.
Te wzajemne zależności dobrze widać w prezentowanym na stronie cyklu „Przemiana”.
W kwestii formalnej prace te związana są z transformacją promienistego koła, który jako znak plastyczny w każdej kolejnej grafice przybiera nowy kształt i siłę oddziaływania. Koło rozpada się na drobne części budując złożone układy drobnych kresek podporządkowanych światłu spinającemu kompozycje. Oglądając cały cykl prac możemy śledzić kolejne rodzaje narracji łączące poszczególne obrazy, poszukując związku między powstałymi sytuacjami. Kluczem spinającym ten cykl prac jest efekt lustrzanego odbicia, które podkreślając symetrię ,potęguje wrażenie majestatyczności obrazów. Jest to czasem symetria absolutna a czasem delikatnie zaburzona. Taki zabieg pozwala skupić uwagę widza ale przede wszystkim wciąga go w głąb swojej przestrzeni. Ruch odśrodkowy, czy dośrodkowy zależy od pozycji oglądającego. Światło podobnie jak to ma miejsce niemal we wszystkich moich pracach powstaje na skutek zagęszczenia linii.
W sensie metafizycznym „Przemiana“ może być odczytana jako metafora dojrzewania człowieka. Dojrzewania dokonującego się na płaszczyźnie emocjonalnej, intelektualnej, duchowej czy społecznej. Język geometrii, którym zazwyczaj  się posługuję jest moim sposobem na wychłodzenie, ukrycie emocji zawsze towarzyszących mi w trakcie aktu twórczego. Często jednak geometria otaczającego mnie świata sama w sobie jest bodźcem do pracy.
W cyklu prac „Lem” inspirowanych twórczością Stanisława Lema pozostałam wierna swoim wcześniejszym poszukiwaniom. Głównym problemem był sposób na oddanie klimatu istniejącego w twórczości artysty. Pierwszym etapem pracy była więc analiza dzieł  a następnie odnalezienie elementu spinającego wszystkie prace. Tym elementem była niewątpliwie przestrzeń, która stała się tu głównym bohaterem.
Serię realizowaną w tym samym czasie co omówione powyżej grafiki z cyklu „Przemiana”  cechuje to samo myślenie, prace zazębiają się tworząc jedność także w kwestii formalnej.
W kolejnym cyklu „Plan” główną ideą było stworzenie grafik, które w metaforyczny sposób przedstawiałyby dokonujące się zamierzenie, koncepcję w fazie kształtującej się myśli, która na tym etapie nie byłaby na tyle wyraźna, by tworzyć konkretną drogę prowadzącą do określonego miejsca, ale stanowiłaby jedynie zarys punktu docelowego. Analizowane są tu problemy przestrzeni iluzyjnej, złudności, efemeryczności i relatywności wszystkiego, co dostrzegamy, co nas otacza, czym sami jesteśmy i co się w nas dokonuje.
Obrazy budowane na bazie planów architektonicznych, wykreślone z matematyczną dokładnością linie określające rozmieszczenie poszczególnych partii kompozycji, w bezpośredni sposób są związane z dualizmem pojęcia PLAN – rozumianym zarówno jako zamysł człowieka, a także jako wykres. Ten celowy zabieg pozwala na uniknięcie dosłowności, otwierając drzwi wyobraźni, bo przecież wachlarz możliwości jest tu ogromny.
W słowniku synonimów „Gdy Ci słowa zabraknie” Wojciecha Broniarka,  można odnaleźć co najmniej 47 wyrazów bliskoznacznych do pojęcia „plan”, które zostały podzielone na 3 grupy znaczeniowe. Oto one:
1) zamiar, zamysł, intencja, myśl, pomysł, projekt, dążenie, marzenie, koncepcja, koncept, idea, taktyka, strategia, biznesplan;
2) harmonogram, program, agenda, gryplan, porządek, grafik, scenariusz, ramówka, rozpiska;
3) kształt, postać, zarys, forma, budowa, struktura, konstrukcja, kompozycja, pierworys, szkic, schemat, rzut, konfiguracja, ukształtowanie, rozplanowanie, rozkład, rozstawienie, dyspozycja, układ, siatka, podział, mapa, mapka, rysunek.
Grafiki z cyklu „Plan” dają odbiorcy możliwość przeprowadzenia samodzielnej interpretacji prac ,będącej wynikiem subiektywnych skojarzeń i odczuć. Skłaniają także do refleksji i stawiania pytań natury egzystencjonalnej: o sens planowania, wyznaczania sobie celów, jakie chcielibyśmy osiągnąć, w świecie, w którym nic nie jest stałe i pewne.
Grafiki z następnego cyklu „Arka” zostały zainspirowane wierszem Wisławy Szymborskiej „Do arki’. Autorka zwraca w nim uwagę na pozornie nic nieznaczące drobiazgi, z których składa się życie, błahostki budujące obraz świata, a zarazem konstruuje listę cech, które tworzą wizerunek konkretnego człowieka. „Arka” Szymborskiej to poetycki obraz tego, co składa się na istnienie w ogóle, a co jest wartością samą w sobie.
Arki tworzone w pracach prezentowanych na stronie to metaforyczny obraz cywilizacji opartej na dokonaniach ludzkiego umysłu, industrializacji, świecie liczb, który jest w tym samym stopniu zachwycający, co przerażający. W tym przetworzonym pejzażu miejskim, do którego zostały również wykorzystane rysunki architektoniczne, regularność i porządek, o których mowa na początku, mają stanowić nie tyle produkt uboczny, co budować wręcz kompozycje. Konstrukcje z linii tworzące przestrzeń są jednocześnie promieniami światła, drobny raster kropek i punktów syntetyzuje, dopełnia oraz wzbogaca przestrzeń.
Kompozycje zbudowane za pomocą światła, którego źródłem są drobne, wielokrotnie nakładane na siebie jasne linie skontrastowane z czarnym tłem, mają prowadzić widza w głąb obrazu. Delikatność rysunku może wprowadzać pewien dysonans w odbiorze prac, które z jednej strony wzbudzają niepokój (duży format grafik, w których dominuje czerń, pojawiają się silne kontrasty i ostre formy), z drugiej zaś subtelność zagęszczonych linii (sprawiających wrażenie naszytych igłą i nitką) miejscami uspokaja i wycisza. W pracach tych zawarty jest ładunek emocjonalny, refleksyjny, wynikający ze sprzeczności, które często odczuwa współczesny człowiek.
Najnowsze prace z cylu „Planety” i „Człowiek” to ciąg dalszy refleksji i pytań natury egzystencjonalnej. Jeśli prawdą jest, jak twierdzą naukowcy, że 92 miliardy lat świetlnych to teoretyczna średnica wszechświata to w jaki sposób nasze istnienie zestawić z tą ogromną przestrzenią, w której wszystko znajduje się w nieustannym ruchu? Czy to tylko cudowne perpetuum mobile, które raz wprawione w ruch nie jest zdolne do tego by się zatrzymać? Czym w tym wszystkim jest nasza świadomość? W jaki sposób się kształtuje? Jakie czynniki są decydujące? Do jakiego stopnia mamy wpływ na nasze życie? Życie, które w skali kosmosu trwa tyle co błysk meteoru – cudownej smugi światła, jaką czasem możemy dostrzec na nocnym niebie.
Prezentowane na stronie grafiki wykonane są w unikatowej technice druku farbą redukcyjną, która polega na chemicznym usuwaniu barwnika pokrywającego włókna tkaniny. Charakterystyczną cechą techniki, w której powstają prace, jest nieustanne eksperymentowanie. Kreacja ma więc miejsce nie tylko na etapie początkowym, a więc przy wyborze tematu, ale także przy powstawaniu szablonu i przy tworzeniu odbitek. Wybór elementów, z których zbudowana zostanie matryca, zazwyczaj jest uwarunkowany ich uniwersalnością, ale najważniejszy jest tkwiący w nich potencjał, który pozwoli na swobodne wykorzystanie ich w dalszej części pracy.
Proces twórczy podobny jest nieco do gry w szachy, przy czym „partia” rozgrywa się pomiędzy tym, co powinno zostać zmaterializowane, wyobraźnią, która w trakcie pracy nieustannie podsuwa nowe rozwiązania, a możliwościami warsztatowymi stosowanej techniki.
Najciekawszym etapem pracy jest sam proces druku, w trakcie którego badane są możliwości przekształceń powstałych z nałożenia na siebie różnych siatek. Metoda wielokrotnego nakładania druku na wybrany fragment pracy często prowadzi do powstania efektów „mory” – charakterystycznego migotania (znienawidzonego przez wszystkich poligrafów), jakie można zaobserwować, zestawiając jednakowe w kształcie i wielkości obszary barw kontrastowych, nieróżniące się napięciem walorowym. Ta gra złudzeń często jest wykorzystywana i z rozmysłem umieszczana także w prezentowanych na stronie pracach.  Obserwacja wyłaniających się form powstałych podczas tworzenia odbitek bezpośrednio determinuje kolejny etap powstającej grafiki. W technice, jaka jest tu wykorzystywana, nie ma miejsca na pomyłki, gdyż ich koszt często prowadzi do rozpoczęcia całej pracy od początku. Jedynymi drogowskazami mogą tu być doświadczenie, znajomość materii i kilka zasad, których należy przestrzegać, przeciskając farbę przez drobniutkie sito utkane z niewidzialnych nitek. Reszta jest domeną intuicji, tej zadziwiającej wewnętrznej chwili pewności, dzięki której możliwe jest kontynuowanie pracy.
Forma matryc tak naprawdę ma drugorzędne znaczenie. Cała praca, co zostało już opisane powyżej, nie powstaje w chwili tworzenia szablonu. Kreacja zawsze odbywa się bezpośrednio na tkaninie, na której, przysłaniając fragmenty sita lub wielokrotnie je odbijając, budowany jest obraz. W przeciwieństwie do klasycznych technik graficznych, bazujących na wykonaniu serii odbitek w określonym nakładzie, grafiki wykonane w technice wielokrotnego nakładania na siebie fragmentów z matrycy sitodrukowej są unikatowe i nie istnieje w tym przypadku pojęcie nakładu. Każda kolejna odbitka jest inna, choć zostają do nich użyte te same szablony. Dzięki tym zabiegom liczba prac, jakie mogą powstać przy wykorzystaniu danego kompletu sit, jest ograniczona tylko przez wyobraźnię.
Sposób tworzenia niektórych grafik jest zaczerpnięty z tradycji zdobienia tkanin, a czasami inspirowany rzeczami pozornie niezwiązanymi ze sztuką. Tak jest w przypadku kalejdoskopu Davida Brewstera, urządzenia wynalezionego przez szkockiego fizyka w 1816 roku podczas doświadczeń związanych z polaryzacją światła. Kalejdoskop rozpowszechniony jako zabawka dla dzieci składa się z dwóch lub trzech ruchomych luster ustawionych pod odpowiednim do siebie kątem, umieszczonych najczęściej w niewielkiej tubie. W przemieszczających się lustrach odbija się zwielokrotniony, obserwowany przez szkiełko świat o centrycznym układzie. Kalejdoskopowe obrazy wielokrotnie stawały się inspiracją dla artystów i można odnaleźć je zarówno w malarstwie (szczególnie w sztuce op-art), jak i fotografii czy grafice.
Podobna seria ulotnych zwierciadlanych odbić zbiegających się w centrum najlepiej widoczna jest we wspomnianych wyżej cyklach „Przemiana” i ‘Lem”. Kalejdoskopowy efekt został uzyskany poprzez odpowiednio składany materiał przeznaczony do drukowania, na którym następnie została wykonana odbitka.
W tym przypadku głównym bohaterem są forma (jak ma to miejsce w prawdziwym kalejdoskopie) i światło, dzięki któremu Brewster zbudował swój wynalazek, a za pomocą którego ja buduję przestrzeń.
Ten sposób powielania druku inspirowany jest w pewnym sensie także starą japońską techniką shibori wykorzystywaną przy farbowaniu tkanin, która polega na odpowiednim złożeniu, skręceniu, zapleceniu czy też związaniu materiału przed włożeniem go do kąpieli barwiącej. W pracach widoczne jest także myślenie zaczerpnięte z innej, tym razem chińskiej techniki składania papieru, zwaną origami. Konfiguracje powstałe w wyniku połączenia tych technik: wielokrotnego powielania druku, wykorzystywania zwierciadlanych odbić, składania w odpowiedni sposób materiału przeznaczonego do drukowania, a także dopuszczania kontrolowanego „przypadku” w czasie realizowania prac, sprawia, że każda chwila spędzona przy tworzeniu odbitek staje się wspaniałą przygodą.